Posesyjny Kontratakuje!

Przez Beff, 19.07.2011 22:33

II spływ posesyjny odbył się za sprawą Komandora Augusta, który z wielką chęcią i werwą zabrał się za organizowanie całości. Wyprawę rozpoczęliśmy piątkowego wieczora, gdzie na miejscu okazało się, iż wiatka przygotowana wcześniej znajduje się w kajakach- te zaś ostatecznie przyjechać miały w sobotę rano. Noc spędziliśmy pod rozpiętym między drzewami tropikiem. Spływ, po spotkaniu się z pozostałymi uczestnikami, rozpoczęliśmy we wsi Tłuczewo, sobotni nocleg zaś mieliśmy w Paraszynie. Poprzedzony jajecznicą niedzielny start opóźnił się za sprawą tajemniczego zaginięcia dwójki uczestników obojga płci, na szczęście różne gdybania nt możliwości nocnego mordu się nie sprawdziły- zguby się odnalazły i już o 14 mogliśmy zejść na wodę.

Spływ zakończyliśmy w Bożympolu Wielkim, gdzie odrodziliśmy -zdaje się- zapominaną tradycję skąpania Komandora Spływu.

Podczas wyprawy August nieustannie poddawał nas swoim epistolarnym zagadkom- uświadomił nas, że w lesie jest pełno drzew, czy że pies jest w domostwie tradycją, ukoronowaniem zaś rozważań onego było pytanie puszczone w eter nocy- ile wat może mieć ognisko?

Z ciekawostek kajakarza- pojawiła się w klubie osoba Patrycji, która jako wpisowe skabinowała się w sobotę, po czym poparła swoje stanowisko w niedzielę, kabinujac się kanadą (a jednak można to zrobić!). Wytrwałości życzymy;)

Perkoz

Dorzucamy jeszcze mapkę spływu (mejd baj Rekin) tutaj i gratulujemy (nie tylko) pierwszej kabinki;] nasza Pati nie z lasa!


Pokaż Łeba na większej mapie

Piaśnica – czyli anulowany spływ “Na byle czym”

Przez Łukasz Opałka, 12.07.2011 19:49


I oto narodził się pomysł kolejnego wakacyjnego spływu. Najpierw tylko w głowie Komandora Mateo, na szczęście bardzo szybko nabrał realnych kształtów (podziękowania dla właściciela haka). Tym razem pod wiosło poszła malownicza rzeka Piaśnica meandrująca od Jeziora Żarnowieckiego do Bałtyku. Krystalicznie czysta woda, piaszczyste łachy i głęboczki, piękne tereny na brzegach to zalety tej urokliwej rzeki. Jej wadą jest długość –  tylko 6 km.

 


Słońce mocno świeciło, humory nam dopisywały, więc napotkany tarzan został zacnie wykorzystany – co widać na załączonych obrazkach. Po wypłynięciu na morze ruszyliśmy na wschód (w końcu tam musi być jakaś cywilizacja).

 

 

 

Miejscowi plażowicze zadziwieni naszym widokiem jeszcze bardziej zadziwiali nas swoimi pytaniami:
Plażowicz:  Proszę pana, a co to jest?
Kuba Ż. w Glissie z rozbrajającym uśmiechem:  Kajak!
Plażowicz:  Tak mi się wydawało.


Na czoło spływu wysunęli się rodzice Mateusza, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Morzkulcem.  Płynąc w krokodylku prowadzili nas w stronę pięknych i pustych plaż w Karwieńskich Błotach Drugich. Po dopłynięciu do mety pani Irena zachwyciła wszystkich urządzając mały piknik na plaży – był koc, parawan z kajaków, gorąca kawa, drożdżówki, kanapki i wafelki. Państwo Barcińscy raczyli nas też anegdotami rodzinnymi – teraz już wiadomo skąd ta, występująca u naszego Komandora, fascynacja granicząca z uzależnieniem od machania wiosłem, przechyłów i mokrego tyłka.
Wieczór spędziliśmy tradycyjnie przy ognisku. Była moja pigwóweczka urodzinowa i  karmelówka Augusta z okazji pierwszej eskimoski (słowa uznania za świetny gust ;)). Poniektórzy ruszyli z polany, gdzie rozłożyliśmy obóz, na plażę, aby obejrzeć romantyczny zachód słońca. Inni mieli dylemat – spać w szałasie, pod wiatą czy burżujsko w namiocie. Wprawdzie po północy deszcz zagonił nas do spania, ale rano obudziło piękne słońce. Po śniadaniu ruszyliśmy na playę. Była siatkówka i pierwszy dzióbek Honoraty (brawo!)
Zimny wiatr i deszcz wygoniły nas z powrotem do domu.  Ale do Karwieńskich Błot II jeszcze wrócimy. U Mateo w głowie dojrzewa pomysł wrześniowego wypadu na fale właśnie w tamto miejsce. Ktoś się pisze?

Gagatek

 

Wieści z posesyjnego

Przez Beff, 06.07.2011 13:38

Spływ zaczęliśmy w miejscowości Siemirowice, podróż do niej nie była łatwa. Perkowóz napotkał opór wojska i wpadł na zasieki przeciwczołgowe, a Rekinowóz postanowił stworzyć nową drogę przez las i spróbować sił na polnej drodze. Nie dał rady. Mimo tych przeszkód na miejsce dotarliśmy około godziny 23. Dzięki świetnemu towarzystwu i odpowiedniemu zaopatrzeniu nie straszny był nam nawet deszcz.

O poranku wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy na podbój Bukowiny, jak się okazało nie my jedni. Przez całą drogę towarzyszył nam spływ komercyjny, który dokonał niemożliwego – złamał Vistę.

Liczne zwałki dały nam okazję zrobić kilka żółwików, a nawet wymusiły cztery kabiny. Na naszej tasie spotkaliśmy także kilka bystrzy. W przerwach między przeszkodami, gdy odrywaliśmy wzrok od wody, mieliśmy okazję podziwiać malownicze scenerie Kaszub.

Wieczorem dotarliśmy do Kozina, po rozbiciu obozowiska zjedliśmy pyszny obiad i przystąpiliśmy do świętowania. Oczywiście nie obyło się bez grzańca i wielu innych przysmaków. Za radą Beffa, wczesna pobudka o godzinie 7 podziałała – już o 12 zaczęliśmy się budzić, a o godzinie 14 zaczęliśmy się pakować i spływać.

Niestety nie byliśmy w stanie przepłynąć zamierzonego odcinka, więc skończyliśmy w Czarnej Dąbrówce, gdzie korzystając z ładnej pogody, zabawiliśmy jeszcze chwilę.

Kabiny : Honorata, Perkoz, Ja, Filip

Dziękuje wszystkim uczestnikom za wspólną zabawę i zapraszam na drugi spływ Posesyjny rzeką Łebą !
August

Szkoleniówka udowodniła, że nie straszna im fatalna pogoda ani zwałki. Pozostaje pogratulować kabin – musiało być na co popatrzeć;]

BS 2011 oficjalnie wystartowała!

Przez Beff, 29.06.2011 15:17

Ruszył pierwszy turnus tegorocznej Białki Szkoleniowej!

trzymajmy kciuki za naszych Klubowiczów-Kursantów – Agatę i Pola!

przypominam też, że nasi Klubowicze na BS również kadrują, a i jesteśmy tam obecni jako waleci

udanego pływania!

Impreza dezintegracyjna

Przez Beff, 14.06.2011 20:51

w zeszły czwartek odbyła się impreza zorganizowana przez kursantów Szkoleniówki 2011. Było dużo smacznego jedzenia i dobrej muzyki do potańczenia. Najważniejsza była jednak wysoka frekwencja przybyłych osób. Dziękuję Wam bardzo za tak liczną obecność i stworzenie wspaniałej imprezowej atmosfery, której nie zastąpi żadna karkówka z grilla, piwo czy ciasto.
Cieszy mnie równiez fakt, iż Nam, kursantom pomimo krótkiej znajomości i początkowych problemów z wybraniem daty, ostatecznie udało się zewrzeć szyki i zorganizować tą super imprezę!

Jeszcze raz gorące dzięki!

Anka, kiero imprezy

 
Projekt i wykonanie:Łukasz Opałka, zalecana przeglądarka firefox 3.6 lub nowsza