Pierwszy Coroczny Spływ Babci i Dziadka

Przez praksa, 26.01.2012 16:02

Okazje do pływania mnożą się nam jak grzyby po deszczu, a czwartkowe ustalenia nieraz ciężko wprowadzić w życie w sobotę rano ;).

W związku z towarzyskim piątkiem, przyjazdem gości z Wrocławia i Warszawy oraz uczestnictwem w imieninach Malosza przez Rekina i pol(mos)a, sobotnia pobudka (21.01.2012r.) była nie lada wyzwaniem. Nawet gotowe śniadanko i parująca herbata z kubków nie były w stanie zachęcić niektórych do wstawania. Ale na szczęście świeżość, którą przywiózł ze sobą Tomi, obudziła w zaspanych ciałach nieodparty zew, by wstać, zapakować przyczepę i wyruszyć na spotkanie przeznaczenia, któremu na imię było “Reda”. Zaprzęgnięty w Ricz Bicz Tomiwóz i Rekinowóz, przewożący pełnych ikry i zapału uczestników spływu, pomknęły do miejscowości Zamostne (uwaga na fotoradary w Wejherowie, są wyjątkowo wredne ;/).  Postanowiliśmy nie szaleć i wybraliśmy odcinek 9-cio kilometrowy. Atrakcją na rzece były cztery, półmetrowe  progi przed jeziorem Orle. Na pierwszym, przed którym był betonowy, nisko zawieszony most, prawie doszło do mojej dekapitacji, ale na szczęście, głowę mam mocną i utrzymała się na karku ;). Skończyliśmy w Wejherowie, za mostem, gdzie w zeszłych latach rozpoczynaliśmy spływy.

Nie zapomnieliśmy oczywiście o naszych drogich babciach i dziadkach, ten spływ dedykujemy im :).

W spływie udział wzięli: Merry, Paweł(Merry2), Kuraś, Orzech, polmos, Rekin, Tomi i Praksa.

Mam nadzieję, że  w osobach nie biorących udziału w spływach, a będących pełnoprawnymi członkami klubu kajakowego, dojrzewa chęć, by korzystać ze sprzętu, pięknych i licznych, nie tak odległych rzek i powiedzieć stanowcze “liberum veto” sobotom w kapciach przed telewizorem (TV pozdrawiam :D).

Zdjęć niewiele, ale SuperPola widać ;).

zobacz zdjęcia

PS. Dla niewtajemniczonych z łac. caput- głowa, a więc dekapitacja to..

I Inicjacyjny Ekstremalny Spływ Trzech Króli

Przez praksa, 11.01.2012 10:40

Po co było w sobotę 7 stycznia siedzieć w domu, skoro można było popływać? Właśnie… więc krótka piłka, szybki ogar i wio nad rzekę! Padło na Motławę, co by nie było, że “swego nie znacie”.  Start za Pruszczem Gdańskim z miejscowości Grabiny Zameczek, koniec przy kamiennej śluzie przy Opływie Motławy. Około 16 km przyjemnego pływania.  Skoro Trzech Króli to i trzy kanady. W Kacprze zasiadali (super)Pol i Orzełek – swym idealnym rytmem płynięcia przyprawiali nas o dreszcze z zachwytu i zazdrości jednocześnie ;). Melchiorem halsowali Tomi, Tymek i Praksa, zaś Baltazarem na końcu nieustraszony sternik Endrju i waleczna Kasia. Dodam tylko jeszcze, że bardzo dumni byliśmy z tego naszego inicjacyjnego wypadu, a wymyślanie nazwy spływu sprawiało nam dodatkową radość (dlaczego ekstremalny? to pytajcie się Andrzeja ;). Ci co zaspali :P albo w ogóle nie planowali płynąć i nie dołączyli do nas – plujcie sobie w brody/za kołnierzyki ;). I nie zapomnijcie zapytać Orła dlaczego musiał krzyczeć: “Tylko nie Pipi!!!”

Warto chociaż raz wybrać się nad Motławę i zobaczyć Gdańsk nie tylko z innej strony, ale też z innej perspektywy (P. Hirsch – polecam ;) ).

zobacz zdjęcia

się skacze, się pływa – Morzkulc na wodzie w 2011

Przez pol, 06.01.2012 11:17
co ja śpiewam, co ja tańczę, co ja pływam !?  czyli kajakowe podsumowanie 2011 roku. polecamy !

zobacz “jak Oni pływają“


Życzenia Świąteczne

Przez duzy, 23.12.2011 12:55

Zakręconych, ciepłych, zdrowych
Świąt życzymy kolorowych.

Morzkulcówny i Morzkulce

Rekonesans

Przez Marian, 28.11.2011 00:10

Do całej sprawy podeszliśmy bardzo poważnie. Rekonesans rozpoczął się dla nas już w piątek o 19:00, kiedy to w klubie spotkali się Łukasz „Orzech” Orzeszyna, Wiktor „Kaloryfer” Fikier oraz Marcin „Marian” Grzyś aby rozDlatego nie będziemy płynąć Niechwaszczą na urodzinach... i w sumie nigdy więcejpocząć symulację urodzin. Działaliśmy w stu procentach profesjonalnie, żeby na następny dzień na spływie czuć dokładnie to samo co wszyscy uczestnicy będą czuć za 2 tygodnie – niepohamowane pragnienie… wiosłowania. Całą noc poruszaliśmy ważne tematy dotyczące członków klubu, przemysłu rzeźniczego i kaloryferów żeberkowych. Rano dołączyli do nas Pol, Krzychu, Tomi oraz Rekin i ruszyliśmy w kierunku Niechwaszczy. Sama rzeka była spokojna, zwałek jak na lekarstwo, a miejscami było bardzo płytko. Nie przekonacie się o tym, bo na urodzinach będziemy płynąć Wdą. W sobotę wieczorem rozwieźliśmy się i zostało nas tylko czterech. Opuścili nas Wiktor, Tomi i Krzychu. Przestaliśmy rozmawiać o kaloryferach oraz wyższości boczku nad słoniną i skupiliśmy się na rozbijaniu obozu i dalszej symulacji zachowań urodzinowych (mieliśmy do tego odpowiedni sprzęt w postaci skrzynki). Noc zaczęła się dla nas już o 18:00, mieliśmy chwilę zwątpienia czy dotrwamy przy ognisku do północy, ale niepotrzebnie, skrzynki starczyło do godziny 01:00 dnia następnego.Bear Grylls zmywa naczynia mokrą trawą.

W niedziele spłynęliśmy jeszcze 13 km Wdą. Istnieje prawdopodobieństwo, że mamy na sumieniu jednego łabędzia. Niechcąco spłoszyliśmy całkiem spore stadko (naliczyliśmy 20 osobników przed sobą). Chwilę później zobaczyliśmy zwłoki przy jednej z przeszkód  na wodzie. Możliwe, że jeden z łabędzi nie wystartował wystarczająco szybko i uderzył w brzozę. Nie widzieliśmy tego momentu więc nie wiadomo czy to była brzoza czy coś innego.

Pogoda nas zaskoczyła, było bardzo ciepło, a wiatr wcale nam nie przeszkadzał. Ponieważ wiernie odwzorowaliśmy warunki urodzinowe z czystym sercem mogę powiedzieć, że tegoroczne urodziny będą fantastyczne. Jaki rekonesans takie urodziny!


Projekt i wykonanie:Łukasz Opałka, zalecana przeglądarka firefox 3.6 lub nowsza